To był Dave- mój prześladowca z przeszłości. Jakieś 3 lata temu poznałam go na imprezie u mojej koleżanki. Byłam na tyle pijana,że dałam mu się zaciągnąć do jednego z pokoi....Ja nie chciałam tego zrobić...on mnie zmusił..... prawie mnie zgwałcił....właśnie prawie...Kiedy zaczął rozsuwać mój zamek od sukienki Lou wszedł do pokoju. W ogóle się nie zastanawiając zepchnął go ze mnie i zaczął go z całej repety walić po twarzy. Momentalnie pobladłam przypominając sobie tamtą chwilę.
- Znów się spotykamy Mio- powiedział Dave bardzo spokojnie a za razem z nutą złości w głosie- Teraz dokończymy to co mieliśmy zrobić kiedyś. Mam nadzieję, że tym razem twój przyjaciel nie będzie nam przeszkadzał.- wypowiadajac ostatnie zdanie, jego oczy rozbłysły się wściekłością.Nie miałam pojęcia co robić. Pozbierałam w sobie resztki odwagi i postanowiłam działać.
- Z..zostaw mnie ! Przecież wcale nie musisz tego robić! ty nie chcesz!- Powiedziałam płacząc]
- Mylisz się s**o! Chcę i muszę! Musisz za to zapłacić ! Musiałem przez ostatnie 3 lata żyć pod innym nazwiskiem i ukrywać się przed policjąa to wszystko przez ciebie dzi**o!- próbowałam się wyrwać z jego mocnego uścisku, ale nie miałam wystarczająco siły. Później poczułam już tylko ból.
***
Obudziłam się w jakiejś chacie. Właśnie chciałam wstać, gdy zorientowałam się,że jestem związana. Moje ręce i nogi były przywiązane do szczebelków jakiegoś wielkiego łóżka. Do pokoju, w którym leżałam wszedł Dave. Gdy zobaczył, że już nie śpię uśmiechnął się złowrogo.
- Witaj- powiedział chłopak i zaczął się do mnie przysuwać. Akurat w chwili gdy miał się na mnie położyć rozległ się dźwięk mojego telefonu. Na twarzy chłopaka malowało się na początku zdziwienie, ale później sięgnął do kieszeni mojej bluzy i wyjął telefon. Spojrzał na wyświetlacz, a później pokazał go mnie. Na ekranie malowało się imię.... Louis'a . Przeraziłam się ,a kiedy Dave to zobaczył usmiechnął się i odebrał, a następnie wziął na głośno-mówiący.
- Halo - powiedział Dave
- Mia, gdzie ty do jasnej cholery jesteś!!! Wszyscy się o ciebie martwią, a ja chyba najbardziej !!- krzyczał spanikowany Lou. Brakowało mi go.
- Witaj Louis'ie. Pamiętasz mnie ? To ja Dave.- mówił mój prześladowca ledwo powstrzymując śmiech.
- Co zrobiłeś Mii!!!!!
- Jeszcze nic. Ale mam zamiar zrobić z nią dużo.- w tym momencie uderzył mnie z całej siły w polika. Nie wytrzymałam i i krzyknęłam z bólu-
- Zostaw ją !!! Bo jak nie to...
- Bo jak nie to co? Krzykniesz w telefon? Nie no na pewno się przestraszę... Jeśli chcesz możesz przerwać jej cierpienia. Spotkamy się jutro o 17 w parku i tam wszystko omówimy...a i dobrze ci radzę lepiej przyjdź sam, bo twoja przyjciółka może ostro pożałować. Do zobaczenia Louis'ie
- Ty sukin**nie
And while you were with me, I missed you
poniedziałek, 8 lipca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
HEJ HEJ HEJ!!!!
Hejka kochani! Chcialam tylko powiedzieć że nastepny rozdział pojawi sie najprawdopodobniej jutro... Mam do was prośbę. Jeżeli ktokolwiek z was czyta te moje wypociny to prosze. ...KOMENTUJCIE! !!!!!!!!!!!!
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział 3
Kuffa mać! Już od jakiś 20 minut siedzę nad tym cholernym zadaniem z matematyki i nadal nic nie przychodzi mi do głowy! Ostatnia nieudana próba i po raz kolejny z westchnieniem rzucam się na moje łóżko. Chwila relaksu nie trwa długo, bo po niecałej minucie słyszę dźwięk mojego telefonu.
- Halo- odbieram telefon.
- Hej Mia tu Wiki!- przedstawia się radosnym głosem moja przyjaciółka.
- No co tam?
- A więc....W sobotę o 18:00 robię imprezę i zostałaś właśnie oficjalnie na nią zaproszona. Moi rodzice wyjeżdżają, więc wiesz...
- No nie wiem....- nie jestem jakoś przekonana... lubię imprezować, ale teraz najzwyczajniej w świecie mi się nie chcę.
- Oj no weź się wyluzuj... No nie daj się prosić, przyjdź.. będzie fajnie.
- Ugh... No dobra
-Jeej! no to fajnie. Do soboty, pa!
- Pa.- kończę rozmowę i po chwili postanawiam pobiegać. Jak ja dawno tego nie robiłam..
***
Już od 15 minut hopsam wesoło między drzewami niedaleko położonego lasu od mojego domu. Bieganie pozwala wyrazić tyle emocji, a przy okazji można również spokojnie pomyśleć... Tyle się wydarzyło w minionym roku szkolnym... A teraz przychodzi czas wakacji. Nie wiem czy wspominałam, ale ja i Louis mamy zamiar wziąć udział w przesłuchaniach do programu ,, X- Factor''. Wystąpimy jako duet i zaśpiewamy...moje myśli przerywa dziwny widok. Mogę przysiąc, że przed chwilą widziałam jakiś cień między drzewami. Spojrzałam na zegarek 21:09. Postanawiam iść do domu, kiedy nagle znów ten widok. Pewna zakapturzona postać przygląda mi się zza drzew. Zaczynam biec... Przyspieszam 2 razy kiedy zauważam, że nieznajomy jest tuż za mną. Nagle potykam się. Nie! Czemu teraz, w takim momencie?!?! Próbuje się podnieść, ale gdy tylko wstaję nieznajomy przyciska mnie do najbliższego drzewa i zdejmuje kaptur. Moja twarz powoli zaczyna blednąć, kiedy uświadamiam sobie na kogo patrzę. Znam tego chłopaka, aż za dobrze. Gdy młody mężczyzna zauważa to, na jego twarzy pojawia się złowrogi uśmiech, a ja trzęsę się i prawie płaczę ze strachu...
- Halo- odbieram telefon.
- Hej Mia tu Wiki!- przedstawia się radosnym głosem moja przyjaciółka.
- No co tam?
- A więc....W sobotę o 18:00 robię imprezę i zostałaś właśnie oficjalnie na nią zaproszona. Moi rodzice wyjeżdżają, więc wiesz...
- No nie wiem....- nie jestem jakoś przekonana... lubię imprezować, ale teraz najzwyczajniej w świecie mi się nie chcę.
- Oj no weź się wyluzuj... No nie daj się prosić, przyjdź.. będzie fajnie.
- Ugh... No dobra
-Jeej! no to fajnie. Do soboty, pa!
- Pa.- kończę rozmowę i po chwili postanawiam pobiegać. Jak ja dawno tego nie robiłam..
***
Już od 15 minut hopsam wesoło między drzewami niedaleko położonego lasu od mojego domu. Bieganie pozwala wyrazić tyle emocji, a przy okazji można również spokojnie pomyśleć... Tyle się wydarzyło w minionym roku szkolnym... A teraz przychodzi czas wakacji. Nie wiem czy wspominałam, ale ja i Louis mamy zamiar wziąć udział w przesłuchaniach do programu ,, X- Factor''. Wystąpimy jako duet i zaśpiewamy...moje myśli przerywa dziwny widok. Mogę przysiąc, że przed chwilą widziałam jakiś cień między drzewami. Spojrzałam na zegarek 21:09. Postanawiam iść do domu, kiedy nagle znów ten widok. Pewna zakapturzona postać przygląda mi się zza drzew. Zaczynam biec... Przyspieszam 2 razy kiedy zauważam, że nieznajomy jest tuż za mną. Nagle potykam się. Nie! Czemu teraz, w takim momencie?!?! Próbuje się podnieść, ale gdy tylko wstaję nieznajomy przyciska mnie do najbliższego drzewa i zdejmuje kaptur. Moja twarz powoli zaczyna blednąć, kiedy uświadamiam sobie na kogo patrzę. Znam tego chłopaka, aż za dobrze. Gdy młody mężczyzna zauważa to, na jego twarzy pojawia się złowrogi uśmiech, a ja trzęsę się i prawie płaczę ze strachu...
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 2
Weszłam do domu i od razu zamknęłam drzwi, upadłam na ziemię. Zaczęłam płakać. Ale.....Zaraz, zaraz czemu ja w ogóle płaczę? Przecież nadal nie wiem czy coś czuję do Louis'a . Ale z drugiej strony... poczułam się okropnie kiedy Lou wspomniał o tej dziewczynie. W mojej głowie krążą przeróżne myśli. Wiem jedno...... Zrobię wszystko, żeby nasza przyjaźń trwała wiecznie. Żeby nie wiem co się stało, nasza przyjaźń będzie istnieć. Mogę nie wiem jak cierpieć, ale chcę żeby Louis był szczęśliwy. Czyli postanowione.... Nigdy nie mogę być z Lou. Weszłam na górę do swojego pokoju. Z westchnięciem rzucam się na łóżko. Nawet nie wiem ile tam tak leżałąm, ale wystarczająco długo, żeby zadzwonił mój telefon.
- Halo- odbieram komórkę, nawet nie patrząc kto dzwoni.
- Cześć.... Emmm.. Tu Louis, wiesz.... Po prostu chciałbym wyjaśnić dzisiejszą sytuację i...
- Tak, Lou możesz przyjść- przerywam chłopakowi chociaż wcale, tak się nie palę do tego spotkania.
- Ooo to fajnie, bo bałem się, że mnie do domu nie wpuścisz- powiedział wesoło,a zaraz po tym usłyszałam dzwonek do drzwi... No tak.....Uroki mieszkania koło najlepszego przyjaciela.- Wolniej się nie da?- pyta chłopak, ale zaraz potem się rozłącza, gdyż otwieram drzwi.
- Hejka
- Cześć- odpowiadam- Chodź, wejdź do środka.
Kiedy Louis już wszedł skierowaliśmy się do salonu. Chłopak usiadł na jednym ze skórzanych foteli, a ja na drugim, zaraz na przeciw niego. Przez kilka sekund, które wydawały się mi długimi godzinami, panowała niezręczna cisza. Żadne z nas nie miało kompletnie pojęcia co powiedzieć. W końcu Louis postanowił przerwać niezręczną sytuację.
- Mia... Ja po prostu nie mam pojęcia co się wtedy stało, kiedy powiedziałem ci o dziewczynie, która mi się podoba, a właściwie podobała, bo to już nieaktualne, Ale nie to jest teraz ważne.... po prostu powiedz mi co wtedy wydarzyło.- moje serce zaczęło bić mocniej, kiedy usłyszałam to jego ,, (...) to już nieaktualne'' Boże, ale tak właściwie to co mam mu teraz powiedzieć?
- Louis, przepraszam Cię za moje zachowanie..emmm...Ja po prostu...- Powiedzieć mu czy nie?!?!- miałam zły dzień.....Bo ja wkurzyłam się dziś na Wiktorię ( Dopis od autorki: Wiktoria to najlepsza przyjaciółka Mii, a Stan, który pojawi się później w opowiadaniu to najlepszy przyjaciel Louis'a razem tworzą fajną paczkę znajomych :P) Ona dzisiaj.....- super o co ja mogłam wkurzyć się na Wiki?- odrzuciła pewną propozycję, która mogła być spełnieniem jej marzeń i...ja nie mogę powiedzieć o co dokładnie chodzi,bo.... jej... obiecaaałam.- kiepska wymówka, ale co ja miałam powiedzieć ,, Hej Lou, wiesz, bo ja chyba się w tobie zakochałam.. Fajnie, nie?'' Miejmy nadzieję, że w o uwierzy.
- Aaaaa, bo już myślałem, że ty..... Ech nie ważne....Idziemy do parku?- powiedział już naturalnie, a ja z ulgą mogłam stwierdzić, że wszystko jest już w porządku.
- Daj mi chwilę- powiedziałam i puściłam mu oczko, na co odpowiedział tym swoim pięknym uśmiechem.
***
Chodziliśmy po parku i gadaliśmy. Louis jak zwykle przestraszył po drodze kilka dzieci, na co uzyskał w odpowiedzi surowe wzroki matek.
- Oj no daj spokój tym dzieciom. Co one ci zrobiły?
- Nic robię to tak dla jaj- powiedział to, a właśnie teraz mi sie coś przypomniało.
- Louis..A dlaczego w ogóle mówisz, że to z tą dziewczyną....Że to nieaktualne?- zapytalam ze wzrokiem wbitym w ziemię, czekając na odpowiedź.
- Nic po prostu ja zobaczyłem.... Ech zresztą nie ważne.. Nie wracajmy już do tego, dobrze?
- Okej- powiedziałam lekko zawiedziona miałam nadzieję, że mi powie.
Przechodziliśmy właśnie obok fontanny, kiedy zobaczyłam łobuzerski uśmiech Louis' a. Co mu znowu przyszło do głowy? I właśnie w tym momencie przerzucił mnie przez swoje ramię i zaczął biec w stronę fontanny, po czym wrzucił mnie do środka. Resztę czasu spędzonego w parku, chlapaliśmy się w wodzie tej właśnie wodzie.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Rozdział 1
{ Kilka miesięcy wcześniej}
Obudził mnie dźwięk dzwonka mojego telefonu. Kto dobija się do mnie o tej porze! Zrezygnowana zakładam poduszkę na głowę i uporczywie próbuję zasnąć, lecz kiedy to nie pomaga postanawiam odebrać ten głupi telefon.
- Halo!- rzuciłam ostro do słuchawki.
- Ooo widzę, że ktoś tu się nie wyspał -powiedział najweselszy głos jaki kiedykolwiek słyszałam, na mojej twarzy od razu pojawia się szczery uśmiech- Wiesz, nie chciałem cię wyrwać z twojego pięknego snu, ale chcę tylko ci przypomnieć, że jeżeli nadal masz zamiar chodzić do szkoły, to zostało ci jakieś 15 minut, żeby nie spóźnić na pierwszą lekcję- kontynuował już lekko rozbawiony głos
- Kuffa mać..- rzuciłam krótko i jak z torpedy wystrzeliłam do łazienki.
Szybko umyłam zęby, wzięłam 5 minutowy prysznic i poleciałam po ubrania. Był już koniec czerwca, więc wybrałam jeansowe shorty i szarą koszulkę na grubych ramiączkach z napisem "Kiss Me'' W biegu jeszcze raz wstąpiłam do łazienki, aby zrobić lekki makijaż. Zbiegłam po schodach i w korytarzu zaczęłam zawiązywać moje czerwone vansy.
- Ej, córeczko a śniadanie?-krzyknęła z kuchni mama.
- Zjem w szkole.- wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Przecież i tak wiem, że nie zjesz.
- Wiem to.
Złapałam za torbę i wyszłam na zewnątrz. Kiedy tylko otworzyłam drzwi, ujrzałam widok, który zaszczyca moje oczy codziennie. Kolorowe spodnie, bluzka w paski, szelki, roztrzepane włosy, a całość dopełniający szczery uśmiech. Przed państwem, w roli głównej Louis Tomlinson.
- Witam Śpiącą Królewnę!- Powiedział żartobliwie.
- Witam człowieka, który budzi , śpiące królewny w środku nocy!- odpowiedziałam z udawanym wyrzutem.
- W środku nocy?! Jest siódma trzydzieści pięć, nie przepraszam trzydzieści sześć. I ty to nazywasz środkiem nocy?
-Ugh.... Nieważne. Mamy dokładnie czternaście minut, więc jak się sprężymy, to nie spóźnimy się na pierwszą lekcję.-powiedziałam zmieniając temat.
- Serio? Wierzysz w cuda? Znajac nasze tempo i dokładajac do tego nasze szczęście.... A no i zapomniałbym trzeba jeszcze do tego dodać twoje nieskoordynowane ruchy...Nie wiem czy zdążymy na trzecią lekcję.
- Och.. cicho bądź-Lou uśmiechnął się pod nosem, ale w sumie to miał rację, często przyciągałam do siebie lawinę nieszczęść...
Droga do szkoły przebiegła nam pomyślnie i niespodziewanie szybko.
- Co mamy pierwsze?- zapytałam, gdy szliśmy do którejś z klas na pierwszym piętrze.
- Geografia
- CO? No to na co czekamy szybko! Wiesz przecież, że jak się znów spóźnimy to będziemy mięć przerąbane!
- I tak juz jesteśmy spóźnieni, więc wyluzuj mała- puścił mi oczko i zapukał do drzwi po czym je otworzył
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie- powiedzieliśmy chórkiem
- Louis Tomlinson i Mia Loudshood jak zwykle spóźnieni czemu mnie to dziwi... Znowu trzeba wam wymyśleć jakąś karę- Nie no spodziewałam się, jakasz ona nie przewidywalna.-Ale co wam tu dać, chyba wszystko co było możliwe, wyczerpaliście. Koza była, karna odpowiedź była.. Były nawet prace społeczne!- O tak tego to nigdy nie zapomnę. Psycholka kazała nam kiedyś odśnieżać cały teren szkoły i to w sobotę! Byliśmy tak na nią wkur***ni, że zaprosiliśmy całą szkołę na wielką bitwę na śnieżki, jak to zobaczyła to myślałam, że jej gały z orbit wyskoczą. A jeszcze kiedyś jak nam kazała umyć swój samochód, to idiotka zostawiła kluczyki w stacyjce.... No i Louis postanowił zobaczyć jak jeździ ten wóz więc go odpalił, a skończyło się tak, że jej samochód był trochę poobijany, a właściwie cały skasowany. Nigdy nie zapomnę miny tej ropuchy i naszych mam kiedy się o tym dowiedziały.-O już wiem! Napiszecie referat na 10 tysięcy słów na wybrany temat z geografii. Każdy odzielnie. A no i zapomniałabym pisany ręcznie, panno Loudshood.
- Co?! 10 tysięcy?? Chyba panią łeb boli, jeżeli pani myśli, że na prawdę to napiszę!- powiedziałam już nieźle wkurzona.
- Dla ciebie 15 tysięcy, Mio
- Ale to nie jej wina! Pani jest nie normalna 10 tysięcy?! Zresztą zna pani nas, więc po co zadaje nam pani jakieś głupie referaty, których i tak nie napiszemy! Postawi nam pani jedynkę i co stego i tak mamy miliony piatek więc jedna jedynka w ta, czy w tą nie zrobi różnicy!- wtrącił się Louis
- Dla ciebie również 15 tysięcy. A teraz siadać do ławek i nie denerwować mnie proszę, bo za chwilę wyślę was do dyrektora....A i jeszcze jedno jeżeli macie zamiar okazywać swoje uczucia to róbcie, to po za szkołą.- Co? O co chodzi teee...ooo Dopiero teraz zauważyłam, że moje palce są kurczowo złączone z palcami Louis'a. Zarumieniłam się i szybko wyplątałam je z jego uścisku. Czy takie sytuacje często się zdarzały? Czy zwykłe trzymanie się za ręce, może znaczyć coś więcej niż tylko przyjacielski gest? Z takimi rozmyśleniami przeżyłam resztę lekcji geografii. Próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie: Co tak na prawdę czuje do Louis'a i czy on czuje, coś do mnie?
***
Przez resztę dnia w szkole Louis....hmmm.. unikał mnie. Miałam okazję pogadać z nim dopiero w drodze do szkoły.
- Dobra mam już tego dosyć. Co się z tobą dzieje Louis? Przez cały dzień nie odezwałeś się do mnie ani słowem. O co chodzi?
- O nic
- Przecież widzę.
- Bo ja ...ugh,...Bo mi podoba się pewna dziewczyna- Ojej może chodzi o mnie.. może to ja mu się podobam- ale po incydencie na geografii myśli, że ja i ty, że jesteśmy parą- Ałć zabolało... Do moich oczu napłynęły łzy... Odwróciłam głowę, żeby nie zauważył, ostatniego czego bym chciała to rozwalenie naszej przyjaźni przez moje nierozwiązane uczucia- I ja nie wiem co mam teraz robić...Ej wszystko gra? Czemu płaczesz?- Super... i co mam mu teraz powiedzieć? Kilka sekund na wymyślenie jakiejś sensownej wymówki..
- Nic takiego po prostu...- Chwila na pozbieranie myśli- ja..się...cieszę..że.. ci.. się ktoś...spodobał...I tak...w ogóle nigdy nie przypuszczałam, że jakaś dziewczyna ....będzie twoją....druga połową.
- A teraz na serio o co chodzi?
- No powiedziałam przecież!- Powiedziałam to już nie kryjąc łez, które spływały mi po policzkach i pobiegłam do domu. Louis chyba naprawdę coś dla mnie znaczył i to było cos więcej niż przyjaźń...Chyba.....
Obudził mnie dźwięk dzwonka mojego telefonu. Kto dobija się do mnie o tej porze! Zrezygnowana zakładam poduszkę na głowę i uporczywie próbuję zasnąć, lecz kiedy to nie pomaga postanawiam odebrać ten głupi telefon.
- Halo!- rzuciłam ostro do słuchawki.
- Ooo widzę, że ktoś tu się nie wyspał -powiedział najweselszy głos jaki kiedykolwiek słyszałam, na mojej twarzy od razu pojawia się szczery uśmiech- Wiesz, nie chciałem cię wyrwać z twojego pięknego snu, ale chcę tylko ci przypomnieć, że jeżeli nadal masz zamiar chodzić do szkoły, to zostało ci jakieś 15 minut, żeby nie spóźnić na pierwszą lekcję- kontynuował już lekko rozbawiony głos
- Kuffa mać..- rzuciłam krótko i jak z torpedy wystrzeliłam do łazienki.
Szybko umyłam zęby, wzięłam 5 minutowy prysznic i poleciałam po ubrania. Był już koniec czerwca, więc wybrałam jeansowe shorty i szarą koszulkę na grubych ramiączkach z napisem "Kiss Me'' W biegu jeszcze raz wstąpiłam do łazienki, aby zrobić lekki makijaż. Zbiegłam po schodach i w korytarzu zaczęłam zawiązywać moje czerwone vansy.
- Ej, córeczko a śniadanie?-krzyknęła z kuchni mama.
- Zjem w szkole.- wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Przecież i tak wiem, że nie zjesz.
- Wiem to.
Złapałam za torbę i wyszłam na zewnątrz. Kiedy tylko otworzyłam drzwi, ujrzałam widok, który zaszczyca moje oczy codziennie. Kolorowe spodnie, bluzka w paski, szelki, roztrzepane włosy, a całość dopełniający szczery uśmiech. Przed państwem, w roli głównej Louis Tomlinson.
- Witam Śpiącą Królewnę!- Powiedział żartobliwie.
- Witam człowieka, który budzi , śpiące królewny w środku nocy!- odpowiedziałam z udawanym wyrzutem.
- W środku nocy?! Jest siódma trzydzieści pięć, nie przepraszam trzydzieści sześć. I ty to nazywasz środkiem nocy?
-Ugh.... Nieważne. Mamy dokładnie czternaście minut, więc jak się sprężymy, to nie spóźnimy się na pierwszą lekcję.-powiedziałam zmieniając temat.
- Serio? Wierzysz w cuda? Znajac nasze tempo i dokładajac do tego nasze szczęście.... A no i zapomniałbym trzeba jeszcze do tego dodać twoje nieskoordynowane ruchy...Nie wiem czy zdążymy na trzecią lekcję.
- Och.. cicho bądź-Lou uśmiechnął się pod nosem, ale w sumie to miał rację, często przyciągałam do siebie lawinę nieszczęść...
Droga do szkoły przebiegła nam pomyślnie i niespodziewanie szybko.
- Co mamy pierwsze?- zapytałam, gdy szliśmy do którejś z klas na pierwszym piętrze.
- Geografia
- CO? No to na co czekamy szybko! Wiesz przecież, że jak się znów spóźnimy to będziemy mięć przerąbane!
- I tak juz jesteśmy spóźnieni, więc wyluzuj mała- puścił mi oczko i zapukał do drzwi po czym je otworzył
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie- powiedzieliśmy chórkiem
- Louis Tomlinson i Mia Loudshood jak zwykle spóźnieni czemu mnie to dziwi... Znowu trzeba wam wymyśleć jakąś karę- Nie no spodziewałam się, jakasz ona nie przewidywalna.-Ale co wam tu dać, chyba wszystko co było możliwe, wyczerpaliście. Koza była, karna odpowiedź była.. Były nawet prace społeczne!- O tak tego to nigdy nie zapomnę. Psycholka kazała nam kiedyś odśnieżać cały teren szkoły i to w sobotę! Byliśmy tak na nią wkur***ni, że zaprosiliśmy całą szkołę na wielką bitwę na śnieżki, jak to zobaczyła to myślałam, że jej gały z orbit wyskoczą. A jeszcze kiedyś jak nam kazała umyć swój samochód, to idiotka zostawiła kluczyki w stacyjce.... No i Louis postanowił zobaczyć jak jeździ ten wóz więc go odpalił, a skończyło się tak, że jej samochód był trochę poobijany, a właściwie cały skasowany. Nigdy nie zapomnę miny tej ropuchy i naszych mam kiedy się o tym dowiedziały.-O już wiem! Napiszecie referat na 10 tysięcy słów na wybrany temat z geografii. Każdy odzielnie. A no i zapomniałabym pisany ręcznie, panno Loudshood.
- Co?! 10 tysięcy?? Chyba panią łeb boli, jeżeli pani myśli, że na prawdę to napiszę!- powiedziałam już nieźle wkurzona.
- Dla ciebie 15 tysięcy, Mio
- Ale to nie jej wina! Pani jest nie normalna 10 tysięcy?! Zresztą zna pani nas, więc po co zadaje nam pani jakieś głupie referaty, których i tak nie napiszemy! Postawi nam pani jedynkę i co stego i tak mamy miliony piatek więc jedna jedynka w ta, czy w tą nie zrobi różnicy!- wtrącił się Louis
- Dla ciebie również 15 tysięcy. A teraz siadać do ławek i nie denerwować mnie proszę, bo za chwilę wyślę was do dyrektora....A i jeszcze jedno jeżeli macie zamiar okazywać swoje uczucia to róbcie, to po za szkołą.- Co? O co chodzi teee...ooo Dopiero teraz zauważyłam, że moje palce są kurczowo złączone z palcami Louis'a. Zarumieniłam się i szybko wyplątałam je z jego uścisku. Czy takie sytuacje często się zdarzały? Czy zwykłe trzymanie się za ręce, może znaczyć coś więcej niż tylko przyjacielski gest? Z takimi rozmyśleniami przeżyłam resztę lekcji geografii. Próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie: Co tak na prawdę czuje do Louis'a i czy on czuje, coś do mnie?
***
Przez resztę dnia w szkole Louis....hmmm.. unikał mnie. Miałam okazję pogadać z nim dopiero w drodze do szkoły.
- Dobra mam już tego dosyć. Co się z tobą dzieje Louis? Przez cały dzień nie odezwałeś się do mnie ani słowem. O co chodzi?
- O nic
- Przecież widzę.
- Bo ja ...ugh,...Bo mi podoba się pewna dziewczyna- Ojej może chodzi o mnie.. może to ja mu się podobam- ale po incydencie na geografii myśli, że ja i ty, że jesteśmy parą- Ałć zabolało... Do moich oczu napłynęły łzy... Odwróciłam głowę, żeby nie zauważył, ostatniego czego bym chciała to rozwalenie naszej przyjaźni przez moje nierozwiązane uczucia- I ja nie wiem co mam teraz robić...Ej wszystko gra? Czemu płaczesz?- Super... i co mam mu teraz powiedzieć? Kilka sekund na wymyślenie jakiejś sensownej wymówki..
- Nic takiego po prostu...- Chwila na pozbieranie myśli- ja..się...cieszę..że.. ci.. się ktoś...spodobał...I tak...w ogóle nigdy nie przypuszczałam, że jakaś dziewczyna ....będzie twoją....druga połową.
- A teraz na serio o co chodzi?
- No powiedziałam przecież!- Powiedziałam to już nie kryjąc łez, które spływały mi po policzkach i pobiegłam do domu. Louis chyba naprawdę coś dla mnie znaczył i to było cos więcej niż przyjaźń...Chyba.....
sobota, 8 czerwca 2013
Prolog
Obudziłam się.... Nie, właściwie to w ogóle nie spałam. Zaczyna się kolejny nic niewarty dzień. Ponownie otwieram album oglądając zdjęcia, ze łzami w oczach przekręcam kartki, patrząc na kolejne fotografie, które wzbudzają we mnie wielkie wspomnienia. Kolejną godzinę, zalewając się łzami, czytam ten nic nie znaczący list.... A może jednak coś znaczący......Sama nie wiem. z trudem patrzę na jego podpis ,,Nie zapominaj, o mnie- Twój Lou''. Minął już miesiąc odkąd wyjechał, zostawiając mnie z moimi problemami, nie wyjaśnionymi sprawami. Nawet nie wiem kim on dla mnie tak naprawdę jest..... Przyjacielem? A może kimś więcej? Nie wiem... Zamykam oczy. Widzę jego szczery uśmiech, piękne, niebieskie oczy, to jak pięknie szarpie struny w gitarze. Słyszę jego śliczny, wesoły głos. Boję się, że gdy jak otworzę oczy to wszystko zniknie... Ryzykuję, miałam rację, wróciłam do rzeczywistości. Wyjechał tak nagle, bez pożegnania. Teraz już nie mam po co żyć. Zanosząc się płaczem schodzę po schodach do kuchni. Otwieram szafkę i biorę garść tabletek z pierwszego lepszego pudełka. Po chwili upadam na podłogę. Jeszcze przez chwilę, gdzieś w oddali słyszę dżwięk telefonu. Jednak nie dałam rady wstać, aby odebrać. Poddałam się...Przegrałam...
piątek, 7 czerwca 2013
Trochę o mnie :D
Hej! Mam na imię Kamila i na tym blogu będę pisała opowiadanie o One Direction. Jestem zwariowaną szesnastolatką. Chcę zaznaczyć, że to co tutaj piszę, to tylko wymysł mojej bujnej wyobraźni. Co jeszcze dodać....no cóż zaczynajmy, mam nadzieję że wam się spodoba
Subskrybuj:
Posty (Atom)