sobota, 8 czerwca 2013

Prolog

 Obudziłam się.... Nie, właściwie to w ogóle nie spałam. Zaczyna się kolejny nic niewarty dzień. Ponownie otwieram album oglądając zdjęcia, ze łzami w oczach przekręcam kartki, patrząc na kolejne fotografie, które wzbudzają we mnie wielkie wspomnienia. Kolejną godzinę, zalewając się łzami, czytam ten nic nie znaczący list.... A może jednak coś znaczący......Sama nie wiem. z trudem patrzę na jego podpis ,,Nie zapominaj, o mnie- Twój Lou''. Minął już miesiąc odkąd wyjechał, zostawiając mnie z moimi problemami, nie wyjaśnionymi sprawami. Nawet nie wiem kim on dla mnie tak naprawdę jest..... Przyjacielem? A może kimś więcej? Nie wiem... Zamykam oczy. Widzę jego szczery uśmiech, piękne, niebieskie oczy, to jak pięknie szarpie struny w gitarze. Słyszę jego śliczny, wesoły głos. Boję się, że gdy jak otworzę oczy to wszystko zniknie... Ryzykuję, miałam rację, wróciłam do rzeczywistości. Wyjechał tak nagle, bez pożegnania. Teraz już nie mam po co żyć. Zanosząc się płaczem schodzę po schodach do kuchni. Otwieram szafkę i biorę garść tabletek z pierwszego lepszego pudełka. Po chwili upadam na podłogę. Jeszcze przez chwilę, gdzieś w oddali słyszę dżwięk telefonu. Jednak nie dałam rady wstać, aby odebrać. Poddałam się...Przegrałam...

2 komentarze: