piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 2
Weszłam do domu i od razu zamknęłam drzwi, upadłam na ziemię. Zaczęłam płakać. Ale.....Zaraz, zaraz czemu ja w ogóle płaczę? Przecież nadal nie wiem czy coś czuję do Louis'a . Ale z drugiej strony... poczułam się okropnie kiedy Lou wspomniał o tej dziewczynie. W mojej głowie krążą przeróżne myśli. Wiem jedno...... Zrobię wszystko, żeby nasza przyjaźń trwała wiecznie. Żeby nie wiem co się stało, nasza przyjaźń będzie istnieć. Mogę nie wiem jak cierpieć, ale chcę żeby Louis był szczęśliwy. Czyli postanowione.... Nigdy nie mogę być z Lou. Weszłam na górę do swojego pokoju. Z westchnięciem rzucam się na łóżko. Nawet nie wiem ile tam tak leżałąm, ale wystarczająco długo, żeby zadzwonił mój telefon.
- Halo- odbieram komórkę, nawet nie patrząc kto dzwoni.
- Cześć.... Emmm.. Tu Louis, wiesz.... Po prostu chciałbym wyjaśnić dzisiejszą sytuację i...
- Tak, Lou możesz przyjść- przerywam chłopakowi chociaż wcale, tak się nie palę do tego spotkania.
- Ooo to fajnie, bo bałem się, że mnie do domu nie wpuścisz- powiedział wesoło,a zaraz po tym usłyszałam dzwonek do drzwi... No tak.....Uroki mieszkania koło najlepszego przyjaciela.- Wolniej się nie da?- pyta chłopak, ale zaraz potem się rozłącza, gdyż otwieram drzwi.
- Hejka
- Cześć- odpowiadam- Chodź, wejdź do środka.
Kiedy Louis już wszedł skierowaliśmy się do salonu. Chłopak usiadł na jednym ze skórzanych foteli, a ja na drugim, zaraz na przeciw niego. Przez kilka sekund, które wydawały się mi długimi godzinami, panowała niezręczna cisza. Żadne z nas nie miało kompletnie pojęcia co powiedzieć. W końcu Louis postanowił przerwać niezręczną sytuację.
- Mia... Ja po prostu nie mam pojęcia co się wtedy stało, kiedy powiedziałem ci o dziewczynie, która mi się podoba, a właściwie podobała, bo to już nieaktualne, Ale nie to jest teraz ważne.... po prostu powiedz mi co wtedy wydarzyło.- moje serce zaczęło bić mocniej, kiedy usłyszałam to jego ,, (...) to już nieaktualne'' Boże, ale tak właściwie to co mam mu teraz powiedzieć?
- Louis, przepraszam Cię za moje zachowanie..emmm...Ja po prostu...- Powiedzieć mu czy nie?!?!- miałam zły dzień.....Bo ja wkurzyłam się dziś na Wiktorię ( Dopis od autorki: Wiktoria to najlepsza przyjaciółka Mii, a Stan, który pojawi się później w opowiadaniu to najlepszy przyjaciel Louis'a razem tworzą fajną paczkę znajomych :P) Ona dzisiaj.....- super o co ja mogłam wkurzyć się na Wiki?- odrzuciła pewną propozycję, która mogła być spełnieniem jej marzeń i...ja nie mogę powiedzieć o co dokładnie chodzi,bo.... jej... obiecaaałam.- kiepska wymówka, ale co ja miałam powiedzieć ,, Hej Lou, wiesz, bo ja chyba się w tobie zakochałam.. Fajnie, nie?'' Miejmy nadzieję, że w o uwierzy.
- Aaaaa, bo już myślałem, że ty..... Ech nie ważne....Idziemy do parku?- powiedział już naturalnie, a ja z ulgą mogłam stwierdzić, że wszystko jest już w porządku.
- Daj mi chwilę- powiedziałam i puściłam mu oczko, na co odpowiedział tym swoim pięknym uśmiechem.
***
Chodziliśmy po parku i gadaliśmy. Louis jak zwykle przestraszył po drodze kilka dzieci, na co uzyskał w odpowiedzi surowe wzroki matek.
- Oj no daj spokój tym dzieciom. Co one ci zrobiły?
- Nic robię to tak dla jaj- powiedział to, a właśnie teraz mi sie coś przypomniało.
- Louis..A dlaczego w ogóle mówisz, że to z tą dziewczyną....Że to nieaktualne?- zapytalam ze wzrokiem wbitym w ziemię, czekając na odpowiedź.
- Nic po prostu ja zobaczyłem.... Ech zresztą nie ważne.. Nie wracajmy już do tego, dobrze?
- Okej- powiedziałam lekko zawiedziona miałam nadzieję, że mi powie.
Przechodziliśmy właśnie obok fontanny, kiedy zobaczyłam łobuzerski uśmiech Louis' a. Co mu znowu przyszło do głowy? I właśnie w tym momencie przerzucił mnie przez swoje ramię i zaczął biec w stronę fontanny, po czym wrzucił mnie do środka. Resztę czasu spędzonego w parku, chlapaliśmy się w wodzie tej właśnie wodzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń