Kuffa mać! Już od jakiś 20 minut siedzę nad tym cholernym zadaniem z matematyki i nadal nic nie przychodzi mi do głowy! Ostatnia nieudana próba i po raz kolejny z westchnieniem rzucam się na moje łóżko. Chwila relaksu nie trwa długo, bo po niecałej minucie słyszę dźwięk mojego telefonu.
- Halo- odbieram telefon.
- Hej Mia tu Wiki!- przedstawia się radosnym głosem moja przyjaciółka.
- No co tam?
- A więc....W sobotę o 18:00 robię imprezę i zostałaś właśnie oficjalnie na nią zaproszona. Moi rodzice wyjeżdżają, więc wiesz...
- No nie wiem....- nie jestem jakoś przekonana... lubię imprezować, ale teraz najzwyczajniej w świecie mi się nie chcę.
- Oj no weź się wyluzuj... No nie daj się prosić, przyjdź.. będzie fajnie.
- Ugh... No dobra
-Jeej! no to fajnie. Do soboty, pa!
- Pa.- kończę rozmowę i po chwili postanawiam pobiegać. Jak ja dawno tego nie robiłam..
***
Już od 15 minut hopsam wesoło między drzewami niedaleko położonego lasu od mojego domu. Bieganie pozwala wyrazić tyle emocji, a przy okazji można również spokojnie pomyśleć... Tyle się wydarzyło w minionym roku szkolnym... A teraz przychodzi czas wakacji. Nie wiem czy wspominałam, ale ja i Louis mamy zamiar wziąć udział w przesłuchaniach do programu ,, X- Factor''. Wystąpimy jako duet i zaśpiewamy...moje myśli przerywa dziwny widok. Mogę przysiąc, że przed chwilą widziałam jakiś cień między drzewami. Spojrzałam na zegarek 21:09. Postanawiam iść do domu, kiedy nagle znów ten widok. Pewna zakapturzona postać przygląda mi się zza drzew. Zaczynam biec... Przyspieszam 2 razy kiedy zauważam, że nieznajomy jest tuż za mną. Nagle potykam się. Nie! Czemu teraz, w takim momencie?!?! Próbuje się podnieść, ale gdy tylko wstaję nieznajomy przyciska mnie do najbliższego drzewa i zdejmuje kaptur. Moja twarz powoli zaczyna blednąć, kiedy uświadamiam sobie na kogo patrzę. Znam tego chłopaka, aż za dobrze. Gdy młody mężczyzna zauważa to, na jego twarzy pojawia się złowrogi uśmiech, a ja trzęsę się i prawie płaczę ze strachu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz