poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 4

To był Dave-  mój prześladowca z przeszłości. Jakieś 3 lata temu poznałam go na imprezie  u mojej koleżanki. Byłam na tyle pijana,że dałam mu się zaciągnąć do jednego z pokoi....Ja nie chciałam tego zrobić...on mnie zmusił..... prawie mnie zgwałcił....właśnie prawie...Kiedy zaczął rozsuwać mój zamek od sukienki Lou wszedł do pokoju. W ogóle się nie zastanawiając  zepchnął  go ze  mnie i zaczął go z całej repety walić po twarzy. Momentalnie pobladłam przypominając sobie tamtą chwilę.
- Znów się spotykamy Mio- powiedział Dave  bardzo spokojnie a za razem z nutą złości  w głosie- Teraz dokończymy to co mieliśmy zrobić kiedyś. Mam nadzieję, że tym razem twój przyjaciel nie będzie nam przeszkadzał.- wypowiadajac ostatnie zdanie, jego oczy rozbłysły się wściekłością.Nie  miałam pojęcia co robić. Pozbierałam w sobie resztki odwagi i postanowiłam działać.
- Z..zostaw mnie ! Przecież wcale nie musisz tego robić! ty nie chcesz!- Powiedziałam płacząc]
- Mylisz się s**o! Chcę i muszę! Musisz za to zapłacić ! Musiałem przez ostatnie 3  lata żyć pod innym nazwiskiem i ukrywać się przed policjąa to wszystko przez  ciebie dzi**o!- próbowałam się wyrwać z jego mocnego uścisku, ale nie miałam wystarczająco siły. Później poczułam już tylko ból.

                                                                     ***

Obudziłam się w jakiejś chacie. Właśnie chciałam wstać, gdy zorientowałam się,że jestem związana. Moje ręce i nogi były przywiązane do szczebelków jakiegoś wielkiego łóżka. Do pokoju, w którym leżałam wszedł Dave. Gdy zobaczył, że już nie śpię uśmiechnął się złowrogo.
- Witaj- powiedział chłopak i zaczął się do mnie przysuwać. Akurat w chwili gdy miał się na mnie położyć rozległ się dźwięk mojego telefonu. Na twarzy chłopaka malowało się na początku zdziwienie, ale później sięgnął do kieszeni mojej bluzy i wyjął telefon. Spojrzał na wyświetlacz, a później pokazał go mnie. Na ekranie malowało się imię.... Louis'a .  Przeraziłam się ,a kiedy Dave to zobaczył usmiechnął się i odebrał, a następnie wziął na głośno-mówiący.
- Halo - powiedział Dave
- Mia, gdzie ty do jasnej cholery jesteś!!! Wszyscy się o ciebie martwią, a ja chyba najbardziej !!- krzyczał spanikowany Lou. Brakowało mi go.
- Witaj Louis'ie. Pamiętasz mnie ? To ja Dave.- mówił mój prześladowca ledwo powstrzymując śmiech.
- Co zrobiłeś Mii!!!!!
- Jeszcze nic. Ale mam zamiar zrobić z nią dużo.- w tym momencie uderzył mnie  z całej siły w polika. Nie wytrzymałam i i krzyknęłam z bólu-
- Zostaw ją !!! Bo jak nie to...
- Bo jak nie to co? Krzykniesz w telefon? Nie no na pewno się przestraszę... Jeśli chcesz możesz przerwać jej cierpienia. Spotkamy się jutro o 17 w parku i tam wszystko omówimy...a i dobrze ci radzę lepiej przyjdź sam, bo twoja przyjciółka może ostro pożałować. Do zobaczenia Louis'ie
 - Ty sukin**nie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz